RSS
 

Telefony komórkowe i zagrożenia wynikające z ich używania

22 paź

Żona miała abonament na telefon komórkowy w Orange. Skrojony według potrzeb, umożliwiający tanie długie połączenia do jej mamy, kontakt telefoniczny do woli z mężem i swobodne korzystanie z telefonu poza tym. Również telefon, mimo iż do awangardy technologicznej nie należał, spełniał w zupełności jej wymagania. W związku ze zbliżającym się końcem umowy wcale Żonie nie było spieszno, by udać się do salonu sieci, bo przecież ze wszystkiego była zadowolona. Nie w smak było to jednak specjalistom do spraw telemarketingu, którzy widząc takiego klienta zachowują się jak czujące krew rekiny i dzwonią, by namówić na Oczywiście Najwspanialszą na Rynku Ofertę z Najnowszym Wszechtelefonem z Wodotryskiem. Z każdym takim telefonem rosła irytacja mojej Żony, nie tylko na namolnych telemarketerów, ale i na mnie, za każdym razem zauważającego, że wystarczy wizyta w salonie i przedłużenie umowy, aby telefony się skończyły. Oczywiście wymagałoby to pójścia gdzieś po pracy, a przecież: "jestem zmęczona / chyba mam prawo odpocząć / nie dzisiaj / może jutro pójdziemy / daj spokój" (niepotrzebne skreślić).
W końcu udało się zaprowadzić Żonę do salonu Orange, gdzie na całe szczęście trafiliśmy na bardzo kompetentnego i co ważne – zwięzłego sprzedawcę, który ułożył Żonie abonament jeszcze wygodniejszy i z nowym telefonem (na który ona o dziwo się zgodziła, co wcale nie było tak oczywiste, znając jej przywiązanie do starego). Wróciliśmy do mieszkania i telefon wpadł w moje ręce – coś tam sobie w nim klikam, Żona w tym czasie buszuje na Allegro:
Ż: Chodź, zobacz tą bluzkę.
J: Chwilkę, zaraz podejdę.
Ż: Chodź w tej chwili.
J: No poczekaj chwilę, przecież to nie ucieknie. Dojdę tylko do końca poziomu, fajną wyścigówkę masz w grach na telefonie.
Ż: Nie, to nie. (Żona wyłączyła okno z aukcją)
J: No pokaż tę bluzkę.
Ż: Teraz to już nie. (i foch na pół wieczora).

Kładziemy się spać, już pogodzeni:
J: Nie mogłaś mi pokazać tej bluzki jednak?
Ż: Wiesz, wcale taka fajna nie była. Niewarta uwagi.

Allegro, ja nienawiżu tiebia!

Powiązane notki:

  1. Allegro
 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 
 
  1. Tradycja

    22 Październik 2009 o 15:58

    Nu pagadiii!!

     
  2. m

    22 Październik 2009 o 20:17

    Lubię tu zaglądać :) Zawsze się uśmiecham i cieszę, że nie jestem jedyną obrażalską żoną na świecie :)

     
  3. za-co-ona-sie-obrazila

    22 Październik 2009 o 20:55

    A ja lubię wchodzących tutaj.

     
  4. koci-lapki

    23 Październik 2009 o 00:19

    allegro to internetowy szatan, nie wchodzę przez miesiąc, a jak mnie weźmie to szukam tam wszystkiego, co popadnie

     
  5. wussup?

    24 Październik 2009 o 01:29

    Kocham Orange. Mialem abonament za 50 pln miesiecznie. Rachunki – standardowe po ok. 150 pln. Przeszedlem na karte – doladowuje za 50 pln, dostaje gratis dyszke – starcza – przy identycznym uzytkowaniu – na jakies 3 miesiace.

    Polecam telefon na karte.

     
  6. za-co-ona-sie-obrazila

    24 Październik 2009 o 07:56

    Do pewnego czasu telefon na kartę rzeczywiście spełniał swoje zadania doskonale. W pewnym momencie okazało się po prostu, że żeby utrzymać styl komunikacji na odległość z Narzeczoną/Żoną na satysfakcjonującym ją poziomie, konieczne było dla mnie to przejście. Podobnie przeanalizowałem wydatki Żony na telefon i doszedłem do podobnych wniosków.

     
 

stat4u <script language="JavaScript" type="text/javascript"> </script> <script language="JavaScript" type="text/javascript" src="http://adstat.4u.pl/s.js?sceny"></script> <script language="JavaScript" type="text/javascript"> </script>
  • Facebook